Złoty System Emerytalny

W 1999 roku rząd Jerzego Buzka wprowadził socjalistyczną reformę emerytalną. Poniżej proponujemy quasi-wolnorynkowy system emerytalny. Podamy również sposób likwidacji ZUS

ZUS ma same socjalistyczne „zalety”. (1) Zgodnie z lewicową mentalnością jest obowiązkowy. Lewicę cechuje relatywizm. Według poglądów lewicy jesteśmy dostatecznie mądrzy, aby wybrać posłów i prezydenta, ale zbyt głupi by zadbać o swoje utrzymanie na emeryturze. (2) Wpłacone składki nie są własnością przyszłego emeryta lub jego spadkobierców. Zgodnie z konstytucją, który nam napisali socjaliści i dali do zatwierdzenia w referendum, aby móc się w przyszłości powoływać na „wolę ludu”, emerytura jest świadczeniem, a nie zwrotem wpłaconych składek. (3) System jest piramidą finansową. Wypłacane obecnie emerytury są finansowane z obecnie wpłacanych składek zusowskich oraz podatków. (4) System opiera się na pokoleniowym i przymusowym, kolektywnym solidaryzmie. Etyczny jest tylko dobrowolny solidaryzm indywidualny. (5) Niewiadoma jest wysokość przyszłej emerytury. Sposób obliczenia wysokości emerytury może być w każdej dowolnej chwili zmieniony, bo jest zależny od legislatury i kaprysów rządu. (6) System podatny jest na inflację. Siła nabywcza wpłaconych składek, odnotowywanych na indywidualnych kontach, mimo rewaloryzacji, maleje z powodu permanentnej inflacji tworzonej przez bankowy system rezerw cząstkowych. (7) System oparty jest na pieniądzu fiducjarnym. W przypadku kryzysu spowodowanego upadkiem fiducjarnego pieniądza, gospodarki pogrążą się w niewyobrażalnym kryzysie w wyniku czego emerytury z ZUS prawdopodobnie przestaną być wypłacane.
Naszym zdaniem idealny system emerytalny powinien spełniać pięć następujących warunków: (1) Składki są własnością osoby wpłacającej składki lub jej spadkobierców. (2) Suma wpłaconych składek równa się sumie wypłaconych emerytur. (3) Siła nabywcza jednostki składek jest niezmienna. (4) Składki są bezpieczne tzn. są przechowywane w bezpiecznym miejscu i nie mogą być przez nikogo obcego zawłaszczone. (5) Przystąpienie do systemu emerytalnego jest dobrowolne.
Naszą propozycję, Złoty System Emerytalny (ZSE) przedstawimy opisując m. in. założenia systemu, wpłaty i wypłaty emerytur, przystąpienie do systemu.
Założenia systemu
W ZSE składki będą płacone w stałych, miesięcznych ratach przez 40 lat, a emerytury wypłacane co miesiąc w jednakowej wysokości przez lat 20. W skrócie będziemy to zapisywali jako standardowy wariant 40/20. Wariant 40/20 będzie dotyczył przede wszystkim mężczyzn. W ZSE kobiety będą przechodziły na emeryturę w wieku 60, a mężczyźni w wieku 65 lat. Ponieważ kobiety będą przechodziły na emeryturę 5 lat wcześniej niż mężczyźni i przeważnie żyją dłużej będą mogły wybrać jeden z trzech wariantów emerytury. (1) Wariant standardowy 40/20. (2) Wariant 40/30 polegający na tym, że będą płaciły standardową składkę 40 lat, ale będą otrzymywały niższą emeryturę przez lat 30. (3) Wariant +50%/30 polegający na tym, że przez 40 lat będą płaciły składki wyższe o 50% i przez lat 30 będą otrzymywały emeryturę standardowej wysokości.
Składki będą wpłacane, a emerytury wypłacane w złocie. Wysokość płaconych składek będzie mała. Wypłacane z ZSE emerytury również będą małe i będą miały zapewnić tylko minimum utrzymania. Przyszły emeryt, jeśli będzie chciał mieć wyższy standard życia na emeryturze będzie musiał samodzielnie, w czasie, gdy pracuje, zadbać o swoje prywatne oszczędności. Ponieważ emerytury z ZSE będą wypłacane dla mężczyzn przez lat 20, a dla kobiet 20 lub 30 lat, przyszły emeryt – jeśli zechce – będzie mógł się dobrowolnie ubezpieczyć. Wtedy, gdy emerytowi skończy się emerytura w ZSE będzie otrzymywał z ubezpieczalni dożywotnią emeryturę. ZSE będzie działał 70 lat, a potem zostanie zlikwidowany. Składki nie będą opodatkowane.
Wpłaty składek
W ZSE składki będą płacone co miesiąc przez 40 lat w stałej, jednakowej wysokości. Na stronie zus.pl możemy przeczytać, że najniższa emerytura w roku 2014 wynosi 844 zł. Ponieważ składki płacone będą przez 40 lat, a emerytury wypłacane standardowo przez lat 20, do dalszych obliczeń przyjmiemy kwotę miesięcznych składek 390 zł (2 x 390 zł=780 zł, dwie składki, to jedna emerytura). Obliczymy ilość gramów złota, będącą równowartością 390 zł. Przyjmijmy, że 1 g złota kosztuje 130 zł. Oznacza to, że składka miesięczna będzie wynosiła 3 gramy złota.
Przyszły emeryt, po 40 latach, na swoim standardowym koncie emerytalnym będzie miał 1440 g złota.
Obecnie cena złota wynosi około 130 zł. W przyszłości, głównie z powodu inflacji tworzonej przez banki (z każdej jednej złotówki wpłaconej przez klienta na depozytowy rachunek osobisty banki mogą wygenerować, poprzez zapisy w systemach komputerowych, czyli „z powietrza”, maksymalnie 27,57 zł kredytu, przy stopie rezerw obowiązkowych 3,50%), cena złota i wysokość składek będzie rosła.
Przyjmując, że w przyszłości będzie 10 milionów emerytów, wtedy na ich kontach znajdzie się minimum 14400 ton złota. Jako ciekawostkę podajmy, że polski rząd ma zdeponowane w zagranicznych (sic!) bankach około sto (100) ton złota.
W ZSE swoje konto emerytalne pracownik będzie mógł otworzyć w dowolnym, wybranym przez siebie banku. W dowolnej chwili przyszły emeryt będzie mógł przenieść 95% swoich składek emerytalnych do innego banku. Pozostałe 5% złota bank będzie zobowiązany przenieść na nowe konto klienta w ciągu 6 miesięcy.
W każdym banku numer konta emeryta będzie identyczny i równy jego numerowi ewidencyjnemu PESEL.
Za przechowywanie złota banki będą pobierały opłatę. Opłatą będzie możliwość obrotu przez bank 5% złota, ale tylko w okresie w którym składki są wpłacane, czyli przed wypłatami emerytur.
W ZSE pracownik będzie wpłacał swoje składki w złocie, a bank będzie magazynował złoto w swoim skarbcu. Uchwalone na potrzeby ZSE prawo będzie mówiło, że właścicielem złota jest wpłacający, a nie bank. Czyli bank nie będzie mógł dowolnie obracać całym złotem zdeponowanym na kontach emerytalnych.
Wypłaty emerytur
Emerytury wypłacane będą w złocie, w zależności od wariantu, co miesiąc przez 20 lub 30 lat. Na życzenie klienta bank będzie mógł na poczekaniu odkupić od klienta złoto i wypłacić złotówki. W przypadku śmierci emeryta, całe złoto z jego konta stanie się automatycznie własnością spadkobierców lub osoby, którą wskazał za życia emeryt i będzie im natychmiast wypłacone.
Likwidacja ZUS
Najpierw ZUS zostanie podzielony na trzy niezależne podmioty prawne: ZUS-emerytury (ZUS-e), ZUS-renty, ZUS-pozostałe. Rozdzielone zostaną: bazy danych, finanse i infrastruktura.
Likwidacja ZUS-e zostanie zapoczątkowana w dniu X i będzie polegała na tym, że zostanie uruchomiony ZSE, a ZUS-e zostanie zamknięty dla nowych pracowników (przyszłych emerytów). Ilość emerytów w ZUS-e będzie się więc systematycznie zmniejszała z powodu naturalnych zgonów. Od dnia X wszyscy pracownicy, w tym osoby dotychczas płacące składki w ZUS, płacić je będą tylko w ZSE.
Przystąpienie do systemu
Przystąpienie do ZSE nie będzie obowiązkowe pod warunkiem, że pracownik w obecności notariusza podpisze stosowne oświadczenie. Wzór dokumentu będzie zawierał oświadczenie pracownika, iż jest on świadomy faktu, że ponieważ nie płacił składek, nie będzie otrzymywał w przyszłości emerytury z ZSE lub ZUS-e. Jeśli przed wprowadzeniem ZSE pracownik płacił składki w ZUS, otrzyma stosowną emeryturę z ZUS-e.
Dla osób, które nie podpiszą oświadczenia przynależność do ZSE będzie obowiązkowa.
Bezpieczeństwo składek
Złoto na kontach emerytalnych będzie zagrożone przez banki, polski rząd i władzę ustawodawczą.
Klienci banków będą mogli chronić swoje złoto poprzez częste indywidualne przenoszenie złota z banku do banku, run na banki. Nadzór bankowy będzie kontrolował ilości złota w skarbcach bankowych.
W konstytucji zostaną umieszczone odpowiednie zapisy chroniące złoto emerytów, które będą mogły być zmienione tylko w referendum. W czasie wyborów, od kandydatów na posłów i senatorów będzie można żądać pisemnych zobowiązań, że gdy zostaną posłami i senatorami nie skonfiskują złota. Listy tych kandydatów, którzy podpisali zobowiązanie zostaną umieszczane w internecie. W prawie zostaną umieszczone dotkliwe kary dla przedstawicieli władz, którzy dopuszczą się konfiskaty złota.
Dlaczego złoto?
ZSE będzie oparty na złocie z kilku powodów. Rynek złota ma zawsze dużą płynność, jest wielu kupujących i sprzedających; złoto można łatwo i szybko sprzedać. Bardzo ważne jest to, że ponieważ rząd nie umie „drukować” złota, więc nie może sztucznie obniżyć jego siły nabywczej. ZSE będzie działał w najprostszy możliwy sposób, będą tylko wpłaty i wypłaty złota w istniejących bankach – system nie będzie wymagał tworzenia żadnych nowych instytucji w rodzaju OFE. ZSE będzie łatwy do wprowadzenia i likwidacji, uchwalając odpowiednie prawo będzie go można wprowadzić dosłownie z dnia na dzień. Wprawdzie cena złota na rynku zmienia się, ale w dłuższym okresie czasu siła nabywcza złota nie maleje.
Reformy rządu Tadeusza Mazowieckiego polegały na zastąpieniu socjalizmu wschodniego socjalizmem zachodnioeuropejskim. Gdyby 24 lata temu L. Barcelowicz w 1990 r. wprowadził system emerytalny oparty na złocie, dzisiaj emeryt na swoim koncie miałby np. 864 g złota o wartości 112320 zł. Zamiast tego każdy emeryt ma na swoim „koncie” kilkadziesiąt tysięcy długu.
Likwidacja ZSE
ZSE będzie działał 70 lat. Po 40 latach od jego uruchomienia, zostanie zniesiony obowiązek zakładania kont emerytalnych i pracownicy będą musieli dobrowolnie i samodzielnie zadbać o swoją emeryturę. Przez ostatnie 20 lub 30 lat emerytury będą wypłacane z kont tych emerytów, którzy je posiadają w ZSE. Po tym okresie reszta niewypłaconego złota zostanie zwrócona właścicielom.
Koszt pracy

Płaca netto
(„na rękę”)
[zł]
Koszt pracy pracodawcy
ZUS [zł]
Płaca netto +
różne składki
ZSE [zł]
Płaca netto +
emerytalna – 390 zł
zdrowotna – 130 zł
Różnica [zł]
(ZUS – ZSE)
1200 1965 1200+520 245
2000 3350 2000+520 830
3000 5083 3000+520 1563
4000 6816 4000+520 2296
5000 8549 5000+520 3029
Źródło: www.bankier.pl, kalkulator płacowy pracodawcy + opracowanie własne.

Dane w tabeli pokazują, że w ZSE koszt pracy jest dużo niższy niż w ZUS. Niższy koszt pracy, po wprowadzeniu ZSE, oznacza, że pracodawca będzie mógł podwyższyć pracownikom płacę oraz będzie mógł zatrudnić nowych pracowników. ZSE zmniejszy więc bezrobocie.
W ZSE składki płacić będzie tylko pracownik, trzecia kolumna pokazuje płacę jaką pracownik otrzyma „na rękę” i z której następnie będzie opłacał składkę emerytalną i zdrowotną.
Finansowanie ZUS-e
Po dniu X ZUS-e finansowany będzie tylko z aktualnych podatków, nie zostaną więc wprowadzone żadne nowe podatki. Zbędne wydatki budżetowe zostaną zlikwidowane, a zaoszczędzone pieniądze zostaną przeznaczone na finansowanie ZUS-e. Dotacja do ZUS-e będzie się stale zmniejszała.
Jednoczesna emerytura z ZUS-e i z ZSE
Po dniu X część osób będzie otrzymywała jednocześnie emeryturę z ZUS-e i z ZSE. Wyjaśnimy to na przykładzie. Załóżmy, że pracownik płacił 30 lat składki w ZUS i 10 lat w ZSE. Z ZUS-e otrzyma dożywotnią emeryturę obliczoną zgodnie z jego aktualnymi przepisami. Jeśli podatnicy w przyszłości nie będą w stanie sfinansować ZUS-e, emerytury z ZUS-e zostaną obniżone. Z ZSE emeryt będzie otrzymywał emeryturę przez lat 20. Ponieważ płacił składki tylko 10 lat zamiast 40, jego emerytura będzie proporcjonalnie mniejsza, i będzie wynosiła 25% emerytury standardowej, czyli 1,5 g złota.
Podsumowanie
ZUS nie spełnia żadnego z pięciu warunków idealnego systemu emerytalnego.
ZSE warunki (1) i (2) spełnia całkowicie, warunki (3) i (4) dobrze. Warunek (5) jest spełniony w przypadku podpisania przez pracownika stosownego oświadczenia.
Musimy być świadomi, że nie da się zbudować systemu, który by spełniał całkowicie warunki (3) i (4). Nie ma pieniądza o niezmiennej sile nabywczej i miejsca przechowywania całkowicie bezpiecznego.
ZSE jest systemem quasi-wolnorynkowym, a nie wolnorynkowym, ponieważ nie istnieje wolnorynkowy system emerytalny. W kapitalizmie nie ma żadnego obowiązkowego systemu emerytalnego.

____

Złoty System Emerytalny

Artykuł została opublikowany w „Najwyższym Czasie!” (Numer podwójny 16-17 (1248-1249) z 19-26 kwietnia 2014) oraz na www.nczas.com

Jak pokonać sprzeczność państwa minimum

Prof. Hans-Herman Hoppe w książce „Demokracja – bóg, który zawiódł” pisze: „[…] konstytucyjnie ograniczony rząd – jest ideałem sprzecznym wewnętrznie i niemożliwym do zrealizowania. Żadnego minimalnego rządu nie można pogodzić z pierwotnym dążeniem liberałów do zapewnienia ochrony wolności i własności, ponieważ każdy taki rząd ma naturalną skłonność do przekształcania się w wielki rząd.
Gdy zasadę, na której opiera się rząd – monopol sądowniczy i prawo nakładania podatków – uzna się niesłusznie za sprawiedliwą, to wszelkie wysiłki, żeby ograniczyć władzę rządu i zapewnić ochronę wolności i własności jednostki, stają się iluzoryczne.”1).

Hoppe twierdzi również, że „w każdym ustroju społecznym, w tym również libertariańskim i konserwatywnym, potrzebny jest mechanizm samowzmacniający. Mówiąc ściślej, systemy społeczne (w przeciwieństwie do systemów mechanicznych lub biologicznych) nie utrzymują się w sposób automatyczny. Do ich utrzymania niezbędne są świadomie podejmowane działania członków społeczeństwa, które zapobiegałoby jego rozkładowi.”2).
Natomiast prof. Murray N. Rothbard w „Manifeście libertariańskim” pisze: „[…] konserwatywny leseferysta, człowiek, który w ręce centralnego rządu składa całą broń i wszelką władzę decydowania, a potem wydaje temu rządowi polecenie: „Ogranicz się” – to on jest prawdziwie niepraktycznym utopistą.”3).
oraz
„Skąd mamy wiedzieć, czy określone półśrodki lub tymczasowe rozwiązania mają być przyjmowane z radością jako krok do przodu, czy potępione jako oportunistyczna zdrada? Są dwa niezwykle ważne kryteria, które pomagają rozstrzygnąć ten problem: (1) bez względu na to, jakie są zadania pośrednie, zasadniczy cel wolnościowy musi zawsze pozostawać na pierwszym miejscu; (2) żadne kroki ani środki nie mogą nigdy w sposób jawny lub ukryty stać w sprzeczności z zasadniczym celem. Rozwiązania doraźne mogą nas nie zadowalać w pełni, ale muszą zawsze pozostawać w zgodzie z ostatecznym celem. W przeciwnym razie cel doraźny będzie przeszkadzał w realizacji dalekosiężnego i będziemy mieli do czynienia z oportunistyczną likwidacją libertariańskich założeń.”4).
Zwróćmy uwagę na fakt, iż powyższe cytaty nie mówią, że nie można utworzyć państwa minimum (rządu ograniczonego).
Prof. Hoppe, pisze tylko, że jeśli utworzymy konstytucyjnie ograniczony rząd (państwo minimum) i myślimy, że nie przekształci się on w wielki rząd, to jesteśmy w błędzie. Innymi słowy, nie da się utworzyć ograniczonego rządu, który w nieskończoność będzie ograniczony i nie przekształci się w wielki rząd, krępujący naszą wolność. Musimy być świadomi, że konstytucyjne ograniczenia nie powstrzymają tej zmiany, ponieważ mechanizm (skłonność) przekształcania się rządu ograniczonego w wielki jest w nim zawarty od początku i niemożliwy do wyeliminowania.
Warto dodać, że jak pisze Hoppe, nawet system libertariański, który nie zawiera w sobie mechanizmu destrukcji, takiego, jaki ma rząd ograniczony, wymaga świadomych działań, które by zapobiegły jego rozkładowi. Podobnie twierdzi prof. Rothbard.
To co chcemy tutaj zaproponować, to przedstawić nietypowy projekt mocno ograniczonego rządu – państwa minimum – z którego będzie możliwe i dużo łatwiejsze przejście do systemu libertariańskiego.
Każde państwo składa się z ludzi (jednostek), którzy posiadają daną od Boga własność (przede wszystkim posiadają samego siebie) oraz wolność działania. Nieskrępowana przez innego człowieka/kolektyw własność i wolność działania, to nic innego jak wolny rynek. Jeśli rząd (kolektyw) nakłada krępujące więzy (ustawy) na własność prywatną, a bardzo często ją konfiskuje (nacjonalizuje) i ogranicza ustawowo działanie jednostek, to wprowadza socjalizm. Ilość socjalizmu w różnych krajach jest różna, w dzisiejszych czasach przekracza jednak osiemdziesiąt procent. (www.kapitalizm.pl7.pl)
Istnieją dwie (wykorzystujące demokrację jako narzędzie) metody wprowadzenia socjalizmu w państwie – metoda pionowa i pozioma.
Metoda pionowa, która występuje w dzisiejszych państwach, ma miejsce wtedy, gdy socjalizmowi (teoretycznie) podlega jednakowo każda osoba w państwie. Na przykład, na każdą osobę (jej własność i działanie) „przypada” 20% wolnego rynku i 80% socjalizmu.
Metoda pozioma występuje wtedy, gdy na terytorium danego państwa osoby skrępowane są socjalizmem w różny sposób – jedne mniej, inne więcej. Terytorium państwa składa się więc z prywatnych własności na których dominuje socjalizm oraz własności prywatnych na których dominuje wolny rynek. Na przykład, własność i działanie właścicieli na której dominuje socjalizm skrępowane są w 80%, a wolne w 20%. Natomiast, własność i działanie właścicieli na której dominuje wolny rynek (prywatne „Liechtensteiny”) skrępowane są tylko w 10%, a wolne w 90%. Widzimy więc, że aby wprowadzić system libertariański na terenie prywatnych „Liechtensteinów” wystarczy zlikwidować 10% socjalizmu (obecność państwa minimum).
Proponowane przez nas państwo minimum, będzie miało na swoim terytorium jeden rząd, jedną armię (bezpieczeństwo zewnętrzne) ale dwa rozłączne systemy prawne i podatkowe: socjalistyczny i wolnorynkowy.
Wysokość podatków będzie ustalana przez podatników w drodze referendum, raz na cztery lata, w czasie wyborów. W systemie wolnorynkowym podatki będą płacone tylko na bezpieczeństwo zewnętrzne. W systemie socjalistycznym będą płacone na bezpieczeństwo zewnętrzne, wewnętrzne oraz na inne cele. Nie będzie przepływu (redystrybucji) pieniędzy, przy pomocy rządu, między systemem socjalistycznym a wolnorynkowym.
Każdy człowiek zamieszkujący to terytorium państwa minimum będzie mógł wybrać któremu prawu (wolnorynkowemu czy socjalistycznemu) chce podlegać (jego działanie i jego własność) oraz raz w roku będzie mógł dokonać l-secesji i przejść do przeciwnego systemu prawnego.
L-secesja jest secesją ograniczoną, ponieważ dotyczy tylko przejścia, ciągle w tym samym państwie, z jednego systemu prawnego do drugiego. W dalszym ciągu podlegamy częściowo rządowi i płacimy mu podatki na bezpieczeństwo zewnętrzne.
Ze względu na to, że na terytorium tego państwa minimum będą mogły powstawać wolnorynkowe, prywatne „Liechtensteiny”, będziemy nazywać je krótko L-państwo.
Prawdopodobnie w L-państwie, socjalistyczny system prawny będzie podobny do obecnego. Natomiast wolnorynkowy system prawny będzie podobny do systemu libertariańskiego, ponieważ będzie w nim wolnorynkowe, prywatne sądownictwo i prywatne agencje ochrony, w tym policja (bezpieczeństwo wewnętrzne).
Przykładowo, system prawny w systemie wolnorynkowym będzie zawierał karę śmierci, możliwość dyskryminacji i wykluczenia, natomiast system socjalistyczny nie będzie ich zawierał. Powstanie oczywiście również prawo, które będzie rozstrzygać spory oraz karać ewentualne przestępstwa powstałe w czasie kontaktów osób z przeciwnych systemów.
Wydaje nam się, iż nasza propozycja państwa minimum spełnia zacytowane kryteria prof. Rothbarda.
Nasza propozycja L-państwa (jego część wolnorynkowa) jest dużo bliższa systemowi libertariańskiemu niż obecne systemy państwowe.
Uważamy również, że z biegiem czasu coraz więcej ludzi będzie przechodziło z systemu socjalistycznego do wolnorynkowego widząc jego niekwestionowane zalety, tak, że staną się oni po pewnym czasie większością na terenie państwa minimum. Łatwiej jest przecież przejść do systemu libertariańskiego, gdy większość ludzi popiera wolny rynek, a rząd jest wciąż mocno ograniczony.
Oczywiście, nie można wykluczyć, że jeśli mieszkańcy L-państwa po pewnym czasie nie zdecydują się przejść do systemu libertariańskiego, to w przyszłości znajdzie się grupa ludzi, która będzie chciała i znajdzie na to sposób, aby wprowadzić na całym terytorium L-państwa wielki, socjalistyczny rząd.
Dzisiaj ludzie są straszeni kapitalizmem (wolnym rynkiem) i wmawia im się, że obecne systemy socjalistyczne to kapitalizm, czyli wolny rynek to bezrobocie, bieda i brak przyszłości. W L-państwie, każdy będzie mógł praktycznie „wypróbować” jak wygląda prawdziwy wolny rynek, przechodząc na pewien czas pod jego system prawny lub obserwując standard życia swoich sąsiadów, którzy go wybrali.
Najważniejsze w naszym systemie L-państwa jest to, że zwolennicy socjalizmu nie są zmuszani do życia w (prawie) wolnym rynku i vice versa. Każdy ma wolny wybór pod tym względem.
Aby w czasie wyborów wprowadzić demokratycznie L-państwo wystarczy, że (1) wyborcy – zwolennicy socjalizmu i wolnego rynku – będą zgodni tylko w jednym punkcie, że każdy powinien mieć możliwość wyboru w jakim systemie chce żyć oraz (2) wybiorą posłów (socjalistycznych i wolnorynkowych) którzy to akceptują i wprowadzą ten pomysł w życie.
Nadrzędnym celem wolnorynkowców, a szczególnie libertarian, zamiast przekonywania socjalistów do życia w wolnym rynku powinno być głoszenie hasła skierowanego do nich, w rodzaju:
„Zwolennicy interwencjonizmu i etatyzmu, jeśli chcecie, żyjcie w socjalizmie, nie sprzeciwiamy się temu! Pozwólcie nam jednak – wolnorynkowcom – żyć w gettach wolnego rynku! Wprowadźmy razem L-państwo.”

1) Hans-Herman Hoppe, „Demokracja – bóg, który zawiódł”, Fijorr Publishing, Warszawa 2006, s. 299.
2) Hans-Herman Hoppe, „Demokracja – bóg, który zawiódł”, Fijorr Publishing, Warszawa 2006, s. 281.
3) Murray N. Rothbard, „O nową wolność. Manifest libertariański”, s. 182.
4) Murray N. Rothbard, „O nową wolność. Manifest libertariański”, s. 183.

___

Jak pokonać sprzeczność państwa minimum

Artykuł została opublikowany w „Najwyższym Czasie!” (Numer 43 (1222) z 19 października 2013).

(Tekst zmieniono 13.12.2013)

Lewica i prawica narzuca, niszczy i rozwala

Metody działania prawicy i lewicy w Polsce i na Zachodzie są podobne, różnią się jeśli chodzi o cele. W metodach działania nie ma wielkiej różnicy między PO, PiS czy SLD a KNP. Podobnie nie ma wielkich różnić w metodach działania Demokratów i Republikanów w USA. Zarówna lewica jak i prawica narzuca, niszczy i rozwala. PO, PiS i SLD są prosocjalistyczne, ponieważ w swoich programach wyborczych mają bardzo dużo elementów socjalistycznych, natomiast KNP jest bardziej prowolnorynkowy – w swoim programie ma punkty popierających wolny rynek. Powinniśmy jednak pamiętać, że są duże różnice między KNP a całkowicie wolnorynkowymi libertarianami.

Narzucają

Obie frakcje – prosocjalistyczna i prowolnorynkowa – wykorzystując mechanizmy demokratyczne (wybory, Sejm, Senat), po dojściu do władzy, chcą narzucić swoim przeciwnikom własny program wyborczy. Jeśli u władzy będzie PO, PiS czy SLD zwolennicy KNP, wbrew swej woli będą zmuszani do przestrzegania socjalistycznych ustaw uchwalanych w Sejmie i Senacie. Podobnie, gdyby rządził KNP uchwalałby ustawy prowolnorynkowe i zmuszał zwolenników socjalizmu, aby je, pod groźbą kary, respektowali.

Niszczą

Obie frakcje – prosocjalistyczna i prowolnorynkowa – jeśli zdobędą w wyborach władzę, bez skrupułów niszczą swoich przeciwników. Stosują wszelkie wymyślone i dostępne metody, mające pozory legalności. Usłużni intelektualiści i media z chęcią im w tym pomagają lansując i rozpowszechniają fałszywe argumenty oraz popierając nieetyczne działania swojej frakcji. Obecne w Sejmie dwa największe kluby PO i PiS oraz mniejsze, zgodnie blokują nieetycznymi metodami wejście do parlamentu KNP. Progi wyborcze, finansowanie partii z budżetu państwa, nie wyrażanie zgody na JOW mają de facto poparcie zarówno PO jak i PiS oraz innych mniejszych klubów. Natomiast Janusz Korwin-Mikke, prezes KNP, głosi, cytuję: „A co do skorumpowanej wierchuszki… Cóż, mogę tylko powtórzyć: jeśli my nie powsadzamy ich do więzień, to za rok-dwa narodowcy po prostu ich wyrżną.”1).

Rozwalają

Obie frakcje – prosocjalistyczna i prowolnorynkowa – jeśli zdobędą w wyborach władzę, rozwalają to, co zbudowali przeciwnicy. Przykładem jest wprowadzona, za rządu Rakowskiego, tzw. ustawa Wilczka, która dawała dużo swobody w działalności gospodarczej. W czasie swoich rządów PiS i PO z równą gorliwością ograniczały swobody gospodarcze, podwyższały podatki, zwiększały zadłużenie. „Rozwalane” były ustawy oraz resztki wolnego rynku a „budowany” był socjalizm i biurokracja. Podobne poglądy głosi Janusz Korwin-Mikke, lider KNP, cytuję: „Nasz elektorat to drobni przedsiębiorcy, zlikwidowani przez władzę, […] – ale przede wszystkim ludzie, którzy chcą założyć firmę, lecz boją się zmierzyć z przerażającą biurokracją. […] To wspaniali ludzie. Z ich pomocą rozwalimy ten system – pilnie bacząc, by burząc mury, nie rozwalić jednocześnie fundamentów.”2).

1) „Najwyższy Czas!”, Nr 31-32, 27 lipca-3 sierpnia 2013, s. XI.
2) „Najwyższy Czas!”, Nr 31-32, 27 lipca-3 sierpnia 2013, s. XI.

Nowa definicja demokracji

„Rothbard demokrację definiował jako system, w którym – gdy mamy osiem osób i pięć z nich chce iść do kina a pozostałe trzy do teatru, po demokratycznym głosowaniu wszyscy idą do kina, co powoduje że trzy osoby są niezadowolone i tracą swój czas. Rothbard twierdził, że w normalnym świecie nikt by głosowania nie robił, a każdy poszedłby tam, gdzie akurat miał ochotę.”
(„Najwyższy Czas!”, Nr 33-34, 10-17 sierpnia 2013, s. LIV)
Komentarz:
Definicja Rothbarda zwraca uwagę na absurdy stosowania demokracji w sytuacjach, w których nie powinna być ona stosowana.
Obecnie demokracja w republice jest stosowana przez władzę ustawodawczą i wykonawczą do własności wspólnej wszystkich jednostek oraz do własności prywatnej (i działania) jednostki.
Rothbard nie był zwolennikiem demokracji (republiki demokratycznej), ale nie wykluczał zastosowania demokracji jako narzędzia w walce o wolność jednostki i anarchokapitalizm.
Moja definicja demokracji ogranicza zastosowanie demokracji przez władzę ustawodawczą i wykonawczą tylko do własności wspólnej wszystkich jednostek i zabrania władzy ustawodawczej i wykonawczej ingerować (wykorzystując demokrację) we własność prywatną i działanie jednostki.
Co najważniejsze, definicja ta pozwala wyznaczyć priorytety walki o odzyskanie wolności jednostki ukradzionej nam przez władzę państwową.
Podstawowym celem powinno być ograniczenie przedmiotu głosowań w sejmie i senacie do własności wspólnej wszystkich jednostek i wprowadzenie zakazu uchwalania ustaw dotyczących własności prywatnej i działania jednostki.
(więcej na ten temat na stronie www.demokracja.pl7.pl)

Próg 5-procentowy inaczej – kontrargument

Jak podały media „9 listopada niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucją RFN stosowanie 5-procentowego progu wyborczego w wyborach do tzw. Parlamentu Europejskiego.” *.
Trybunał stwierdził, że:
– „5-procentowy próg wyborczy narusza zasadę prawnej równości i równości szans partii politycznych w wyborach”
– „każdy wyborca i jego głos muszą mieć pod względem prawnym ten sam wpływ na skład parlamentu UE”
– „każdej partii muszą przysługiwać te same, równe możliwości prawne przy podziale poselskich mandatów”
– „nie można porównywać wyborów do europarlamentu z wyborami do niemieckiego Bundestagu i nie można w nich stosować progu. Parlament krajów UE nie wybiera bowiem, tak jak Bundestag, jakiegoś rządu. Rządu, który musi mieć możliwie stałe poparcie parlamentarnej większości”
– „funkcjonowanie i tworzenie prawa UE w europarlamencie nie zależy od jakiejś stałej i stabilnej koalicyjno-partyjnej większości”
– „drogą utrzymywania wyborczego progu wielkim partiom parlamentarnym nie wolno blokować i zwalczać konkurencji”
i „dlatego też wyborczy próg nie ma uzasadnienia”.
Głównym argumentem zwolenników progu jest stwierdzenie, że jest on konieczny, aby nie rozdrabniać parlamentu na zbyt dużą liczbę partii, co rzekomo uniemożliwiłoby utworzenie stabilnej większości mogącej utworzyć rząd. Wiadomo jednak, że prawdziwym powodem ustanawiania progów jest uniemożliwienie wszelkimi metodami dostania się do parlamentu małych radykalnych partii, w tym prawicy pk**.
Stwierdzeniu temu przeczy na przykład istnienie państw bez progu wyborczego, które mają swoje stabilne rządy. Przykład tych państw nie przekonuje jednak zwolenników progu wyborczego, którzy ciągle znajdują jakieś „ale” w rodzaju „w naszej młodej demokracji to by się nie sprawdziło” itp. W związku z tym przeciwnicy progu, a szczególnie prawica pk powinni mieć mocny kontrargument, obowiązujący „wszędzie”, również w młodych demokracjach.
Moim zdaniem takim kontrargumentem, trudnym do obalenia jest następująca propozycja, którą za chwilę opiszę. Nie zadowoli ona całkowicie przeciwników progu, ale stanowi krok we właściwym kierunku, przybliżającym moment całkowitej likwidacji progu. Moja propozycja polega na tym, aby próg stosować nie w czasie wyborów, ale w parlamencie – obala to argument o niemożliwości utworzenia stabilnej większości i rządu. Mianowicie, w czasie wyborów nie byłyby stosowane żadne progi wyborcze. Do parlamentu mogłyby się dostać przedstawiciele małych partii, które mają małe poparcie wyborców, na przykład 3, 2 lub inny procent. Natomiast w parlamencie stosowano by próg na przykład 5%. Polegałby on na tym, że parlamentarzyści, których komitety w wyborach uzyskały mniej niż 5% mają wszelkie prawa parlamentarzysty oprócz jednego. Mają immunitet, mogą zabierać głos w czasie obrad, zasiadać w komisjach i tam głosować itp., ale nie mają jednego prawa – nie mogą głosować na sali sejmowej. Ubocznymi zaletami takiego rozwiązania, byłby na przykład dostęp małych partii do mediów głównego nurtu. Pragnę podkreślić, że takie rozwiązanie uważam za tymczasowe i etap pośredni aż do całkowitej likwidacji progów. Mają tu zastosowanie porzekadła: „lepszy rydz niż nic” i „od rzemyczka do koziczka”.
Oprócz progu jest jeszcze drugi problem, polegający na tym, że nie ma co liczyć na to, że partie obecne w parlamencie z własnej inicjatywy zniosą próg wyborczy w wyborach, a zastosują go na sali sejmowej. O to trzeba powalczyć. Zainteresowane wprowadzeniem tego pomysłu powinny być szczególnie prawicowe pk partie. UPR i Nowa Prawica nie powinny więc spać do czasu wyborów do Parlamentu Europejskiego ale już teraz powinny zacząć wspólnie działać. Co mogą i powinny zrobić te partie? Moim zdaniem mogą dużo. Proponuję następujący plan działania dla tych partii. UPR i Nowa Prawica powinny:
1. Wspólnie utworzyć stowarzyszenie, którego celem będzie a) zniesienie w Polsce progu wyborczego do Parlamentu Europejskiego, b) zastąpienie progu wyborczego w wyborach do Sejmu progiem w samym Sejmie.
2. Przygotować odpowiednie zmiany w prawie polskim zgodne z celami określonymi w punkcie 1 – stosowne ustawy, zmiany w konstytucji itp.
3. Zebrać co najmniej 100000 podpisów pod swoim projektem.
4. Zgodnie z obowiązującym prawem zgłosić swój projekt w Sejmie.
5. W przypadku gdy posłowie w głosowaniu w Sejmie odrzucą projekt, utworzyć stronę www z informacjami kto głosował za a kto przeciw.
6. Zapytać w czasie najbliższych wyborów do Sejmu głównych kandydatów z partii obecnych w Sejmie, czy gdy dostaną się do parlamentu, to poprą projekt UPR i Nowej Prawicy oraz będą dążyć do jego uchwalenia.
7. Przyznać kandydatom, którzy złożą pisemną obietnicę, że gdy dostaną się do Sejmu poprą projekt UPR i Nowej Prawicy odpowiednie certyfikaty potwierdzające poparcie dla projektu.
8. Zamieścić informację kto popiera projekt UPR i Nowej Prawicy (uzyskał certyfikat) a kto nie w internecie na stronie www.
9. Wezwać wyborców w czasie kampanii wyborczej do Semu, aby głosowali tylko na kandydatów z certyfikatem.

(v. 1.0)

* Wszystkie cytaty pochodzą z artykułu – Tomasz Mysłek, „Zniesienie europrogu”, Najwyższy Czas!, Nr 48 (1123) / 2011, s. XXI.

** Prawica pk

Prawica pk

Wiadomo od dawna, iż lewica zmienia znaczenie słów, nadając im inny sens, przeważnie przeciwny. Typowy przykład, to wyraz liberalizm, który ma inne znaczenie w Europie i USA. W Stanach Zjednoczonych, socjalistów nazywa się liberałami. W Polsce wystarczyło dwadzieścia lat, aby zmienić znaczenie wyrazu liberalizm, w tej chwili kojarzony jest bardziej z lewicą i aferami niż z tradycyjnym liberalizmem, tym o którym pisał Ludwig von Mises. Podobnie jest z wyrazem prawica, zawłaszczonym przez socjalistów z PO i PiS. PiS i PO nazywają siebie prawicą, dodając wyróżniki, na przykład PiS to prawica patriotyczna, a PO to prawica liberalna. Obie te partie są partiami socjalistycznymi, wprowadzającymi w Polsce socjalizm i z kapitalizmem nie mają nic wspólnego. Dawniej, wyróżnikiem prawicy było to, iż była ona zwolennikiem kapitalizmu. Podobnie powinno być i dzisiaj. Kradzież pojęcia prawica, przez lewicę wprowadza niemało zamieszania, w mediach, w czasie wyborów itp. W prasie wolnorynkowej, publicyści są zmuszeni w celu rozróżnienia prokapitalistów od prosocjalistów do gimnastyki lingwistycznej i pisania na przykład: „prawica”, pseudo prawica, prawica patriotyczna itp., rezerwując wyraz prawica, dla rzeczywistej prawicy. Moim zdaniem jest to pozorne rozwiązanie problemu, ponieważ różni autorzy stosują różne metody na podkreślenie różnicy, a to wprowadza, jak już pisałem, sporo zamieszania. Osobiście jestem zwolennikiem prostszych rozwiązań i bardziej precyzyjnych.
Ze względu na wolność wypowiedzi, zwolennicy kapitalizmu nie mogą zabronić PiS i PO nazywania się prawicą. W związku z powyższym proponuję wprowadzić do powszechnego użycia dwa nowe określenia i skończyć z bałaganem w nazywaniu socjalistów różnorakimi określeniami, mającymi w sobie wyraz prawica.
Proponuje, aby prawicę, która jest zwolennikiem wolnego rynku nazywać „prawicą prokapitalistyczną”, pisząc krótko: prawica pk.
Jeśli PiS i PO chce koniecznie być prawicą, niech nią będzie, ale z dopiskiem „prosocjalistyczna”, w skrócie – prawica ps.
W Polsce moim zdaniem do prawicy pk można zaliczyć tylko monarchistów i zwolenników państwa minimum, dla których proponuję nazwę republikanie.
Najbardziej prowolnorynkowi (prokapitalistyczni) są oczywiście libertarianie, szczególnie anarchokapitaliści, których nie zaliczam do prawicy pk.